środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 11

Wakacje lśniących były bardzo udane.  Wypoczęli, zrelaksowali się. Polska bardzo im się spodobała, stwierdzili, że to świetne miejsce na urlop i że na pewno odwiedzą ją ponownie.



Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy, więc lato również się skończyło. Przyszedł  wrzesień  i nowe obowiązki. Dziecko Onew i Kyuhyuna rosło jak na drożdżach, więc wszyscy byli szczęśliwi. Potem minął październik i listopad, aż w końcu nadeszła zima.
                Pewnego zimnego grudniowego poranka, Onew, Key, Jonghyuna i Taemina obudziły tajemnicze dźwięki dobiegające z pokoju Minho.
- Ho, ho, ho. – Wszyscy wsłuchiwali się ze skupieniem.
- HO, HO, HO. – Byli już bardzo zaniepokojeni.
- Czyżby Święty Mikołaj? – Spytał Taemin z iskierkami w oczach. Pomimo swego wieku nadal w głębi duszy wierzył w Świętego Mikołaja, Wróżkę Zębuszkę i w nieudawany kobiecy orgazm. Naiwniak.
- Nie, chwilkę, wsłuchajcie się… - Powiedział Jjong, po czym przysunął głowę do drzwi. Niestety, w tym momencie drzwi otworzyły się, więc Jonghyun został mocno uderzony. Prawdę mówiąc, po prostu nieźle dostał po ryju. Całe życie przeleciało mu przed oczami.
- My name is Min-HO. My name is Min-HO. My name is Min-HO. – Krzyczał raper z szaleństwem w oczach.
- Eh, chłopaki, fałszywy alarm, po prostu Żabol ćwiczy rap z ,,SHINee World’’. – Powiedział zawiedziony Taemin, zbierając Jonghyuna z podłogi.



                Ta sytuacja dała Key wiele do myślenia. Zastanowił się poważnie nad  tym, czy nie wypadałoby chociaż raz w życiu zrobić normalne święta. W końcu, Taemin był coraz starszy, a Kibum jako dobra umma chciał, żeby Tae miał jak najlepsze wspomnienia z dzieciństwa. Nigdy jednak nie obchodzili świąt, nie zasiadali do wspólnego stołu i nie dawali sobie prezentów.
- Ten rok będzie inny. – Postanowił Key. Pobiegł do salonu, gdzie wszyscy siedzieli i oglądali telewizję i zaczął krzyczeć.
- CHŁOPAKI, CHŁOPAKI, ROBIMY WIGILIĘ PO POLSKU, PO POLSKU ROBIMY KURDE WIGILIĘ!
- Jezu, Kibum, nie ekscytuj się tak, bo ci żyłka pęknie. Pozatym, ty masz już jakąś obsesje na punkcie Polski i wszystkiego co polskie. – Odparł Jonghyun robiąc na drutach wieśniackie swetry w renifery dla reszty zespołu.
- ALE POLSKA WIGILIA, TO BĘDZIE FAJNE, NO FAJNE BĘDZIE, NO… Zresztą i tak zrobimy tak ja chcę, jak zawsze. – Odparł Key.
- A na czym miałaby ta twoja polska wigilia polegać? – Zapytał Dino sceptycznie, nadal dziergając.
- No… Kupowanie sobie nawzajem prezentów, śpiewanie kolęd,  dekorowanie choinki, jedzenie wigilijnych potraw, dzielenie się opłatkiem, oglądanie ,,Kevin sam w domu’’…  - Odparł Key.
- Brzmi nieźle, możemy spróbować! – Ucieszył się Taemin.
- Próbujcie, ale bezemnie. Nienawidzę świąt. Na ten czas zabiorę małą do SuJu. – Powiedział Kyuhyun. Wszyscy się zgodzili.
                Wszyscy zaczęli przygotowania do świąt. Minho i Jonghyun zajęli się dekorowaniem drzewka. Onew na początku też ubierał choinkę, ale po zbiciu kolejnej bombki został oddelegowany do pomagania Key i Taeminowi w kuchni.
- To… co robimy? Co się je w Polsce na wigilię? – Spytał Taemin.
- No… pierogi… barszcz czerwony… racuchy… ciasta… i… RYBY! – Kibum powoli przypominał sobie jakie potrawy widział w świątecznym wydaniu polskich programów kulinarnych.
- Ale… jakie ryby? – Dociekał Taeś.
- REKINA! – Krzyknął Onew.
- Może jeszcze wieloryba?! – Odkrzyczał Jonghyun z salonu zjadając kolejnego cukierka, który powinien wylądować na choince.
- Aleś ty głupi... wieloryb to SSAK. – Oznajmił zadowolony Onew. Na tym skończyła się rozmowa i wszyscy zajęli się swoimi zajęciami.
- Bo Onew jest Bogiem, uświadom to sobie. Słyszysz słowa od których włos jeży się na głowie, o rany, rany, Cziken niepokonany. SHINee, bez reszty oddany… - podśpiewywał sobie lider.
Taemin włączył radio.
- O, znowu ta piosenka leci… Laast krismaaas, aj gejw ju maj hart… - Taemin śpiewał na cały dom, jednocześnie lepiąc pierogi.
- Jeszcze raz to zaśpiewasz i moja stopa wyląduje w twoim gardle, przysięgam. – Jonghyun zdecydowanie nie był tym zachwycony.
- Nie dosięgniesz, masz za krótkie nóżki. – Odparł Taemin i zaczął uciekać. Jjong zaczął go gonić, ale nie udało mu się go złapać. Faktycznie miał za krótkie nóżki i musiał przebierać nimi dwa razy szybciej niż maknae. Zmęczony i wkurzony Dino wrócił do salonu, a Tae udał się grzecznie do kuchni.
- Jaka z nas szczęśliwa rodzina. – Wzruszył się Onew.
- MINHO, ŻABCIU, ŻABOLKU MÓJ TY SZWEDZKI, CHODŹ I SPRÓBUJ CZY TO CO NAPICHCIŁEM JEST JADALNE. – Zawołał Key.
- Mhm, niezłe. – Odparł Minho z ustami pełnymi żarcia. – A czemu sam nie spróbowałeś?
- Od dzisiaj przechodzę przed świętami na dietę, żeby w święta, aż tyle nie przytyć. – Oznajmił smutno.
- Na jaką dietę? – Spytał raper.
- Bananową. – Key wyglądał, jakby miał się zaraz popłakać.
- A co jeśli zmienisz się w goryla? – Zapytał Taeminnie.
- Oddamy go do Zoo. – Odparł Jonghyun, przez co dostał patelnią w łeb, bo znów biegał za wolno.
                Drugiego dnia diety, Key mógł wyczuć jedzenie z odległości trzystu metrów. Gdy tylko poczuł znajome zapachy, poszedł do pokoju Tae.
- Masz chipsy?! I BATONA?! – histerycznie zawołał Kibum - Daj trochę, daj trochę, daj, daj, daj! Tylko gryza, dziaba, kęsika tylko, takiego maleńkiego, ciut ciut tylko, PROOOSZĘ… - Ukląkł i zrobił oczy kota ze Shreka.
- Nie, bo potem będziesz na mnie krzyczał, że zrujnowałem ci dietę i że to wszystko moja wina. Będziesz gadał, że to przeze mnie masz za szerokie biodra i duży tyłek. Za każdym razem, gdy się odchudzasz, to się tak kończy. – Oznajmił mu Taemin, po czym wpakował sobie do ust garść chipsów.
- Nie zapomnę ci tego, ty mały, złośliwy… - Key powoli wyszedł z pokoju wyklinając Tae pod nosem.
                Trzeciego dnia zaczęły się halucynacje. Key miał koszmary o bananach. Wydawało mu się też, że Jonghyun czasem zamiast głowy ma hamburgera, a Taemin to hot dog. Płynące z kranu frytki prześladowały go na każdym kroku. W końcu nie wytrzymał, zjadł wszystko co tylko znalazł w lodówce. Potem pobiegł do sklepu i kupił dwanaście tabliczek czekolady. Uznał, że odchudzanie to nie był dobry pomysł i zjadł ją bez wyrzutów sumienia.
                Nadszedł w końcu dzień Wigilii.
- Wesołych kurwa świąt. Niech wszyscy zdychają. – Powiedział Kyuhyun.
- My również życzymy ci wszystkiego najlepszego… - Onew był ciut zszokowany. – Jesteś pewien, że poradzicie sobie sami z Koko?
- Tak. Będziemy się z nią bawić. I puścimy jej Kubusia Uszatka. – Odparł Kyu.
- Co jej puścicie? – Zdziwił się Key.
- Aaa… nie ważne, znowu za dużo jarałem. No to do zobaczenia chłopaki. – Kyuhyun wyszedł.
Lśniący nakryli do stołu, połamali się opłatkiem i zaczęli jeść. Większość rzeczy im smakowała, ale do niektórych nie byli do końca przekonani.
- Co to jest? – Spytał Jonghyun nieufnie.
- Makowiec. – Odparł Key.
- To czarne to… Mak? – Zapytał Onew.
- No… tak. A czego innego spodziewałeś się po makowcu?! - Onew nic nie odpowiedział, za to sięgnął po kawałek.
- Hihi, to wygląda jak ciasto z chomiczymi bobkami! – Stwierdził Jonghyun. Onew odłożył swój kawałek.
Potem kazali Jonghyunowi pobiec do salonu i szukać Polsatu, by obejrzeć Kevina. Po chwili jednak, chłopak wrócił do pokoju krzycząc.
- Wiecie, że mamy w pokoju kanał z pornosami? Ale jakimiś mocno porąbanymi, dla zoofilii. Nazywa się... Animal Planet, czy jakoś tak. Serio, pokazywali jak dwa słonie się ruchały!
- Jjong! Nie bądź tak wulgarny!  - Oburzył się Key.
- ... Miłość uprawiały, pasuje?! – Odszczekał się Jjong.
Wszyscy poszli przed telewizor i obejrzeli film, a później rozdali sobie prezenty. Key dostał od Taemina cała serię ,,Perfekcyjnej Pani Domu’’ na DVD, a także kilka odcinków ,,Wiem co jem i wiem co kupuję’’. Jonghyun dostał od Kibuma dużo zabawek erotycznych. Potem długo je wypróbowywali.
Minho dostał od Jjonga piłkę do grania w nogę, a także słownik szwedzko – polsko – koreański.
Onew dostał od Minho album ze zdjęciami, zatytułowany ,,Dzięcioły najpiękniejszymi ptakami’’ i dwa bilety do kina, by poszedł z Kyuhyunem, podczas, gdy oni zajmą się Koko. Taemin dostał pięciolitrową butlę mleka bananowego i książki ,,Jak zwalczyć fobię stóp’’ oraz ,,Dlaczego celibat nie jest dobry''. Minho bardzo wylewnie mu za to dziękował.

                Chłopcy spędzili razem miłe, ciepłe, rodzinne święta, czego wam i oni i autorka serdecznie życzą.

10 komentarzy:

  1. Yaaay! Nowy rozdział C: Znowu się uśmiałam i aż mi się humor poprawił!
    Biedny Dino, tak z patelni... i ludzie się dziwią dlaczego dinozaury wyginęły. XD
    Boże, jakie wspaniałe prezenty dostał Key, chyba na ostatnią chwilę bedę pisać list do świętego Mikołaja i będę chcieć to samo *bo dobre serie telewizyjne nie są złe!*. XD
    W ogóle, Yuri, Tobie też wesołych i spędzonych w rodzinnym gronie świąt! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Omo! Czemu zawsze sprawiasz że spadam z łóżka ?!
    Niesamowite ~ Dziękuję za poprawę humoru !
    Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne
    Od dzisiaj zamiast karpia na święta jem rekina tudzież wieloryba xDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę powiedzieć, że poczytałam trochę twojego bloga i bardzo mi się podoba <3 Widzę, że piszemy w podobnej tematyce, więc jeśli masz ochotę wpadnij na http://www.hell-of-fortune.blogspot.com ~~

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahahahhahhahahhahhaha...... Nie no nieźle! ,,Eh, chłopaki, fałszywy alarm, po prostu Żabol ćwiczy rap z ,,SHINee World’’. – Powiedział zawiedziony Taemin, zbierając Jonghyuna z podłogi.,, hahhahahah niemogę z tego kawałka nie no całość boska !
    Zapraszam do mnie :) http://dong-hae-superjunior.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj nominowałam cię do Versatile Blogger ^^ Więcej informacji tutaj :3 http://kejpop-zniszczy-ci-muzg.blogspot.com/2014/03/the-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  7. hmmmm ciekawe jakie to zabawki dostał JjongxDD

    OdpowiedzUsuń
  8. "- Bo Onew jest Bogiem, uświadom to sobie. Słyszysz słowa od których włos jeży się na głowie, o rany, rany, Cziken niepokonany. SHINee, bez reszty oddany". Jezusie drogi!

    OdpowiedzUsuń